wtorek, 30 marca 2010

Coraz bliżej święta....

Wszystkim przechodniom zaglądających na mego bloga życzę najweselszych świąt:)

Ja postaram się leniuchować kreatywnie i po świętach przedstawić nowe dziełka:)
 


niedziela, 21 marca 2010

Powitanie wiosny

Po żegnaniu zimy należy powitać wiosnę:) A wiosna to kwiatki.
Oto moja kwiecista kolekcja:


 

piątek, 19 marca 2010

Żegnaj zimo!

Dziś zdarzył się cud. 15 st. C!!! Nagle, gdy nadzieja na nadejście wiosny zaczęła nas opuszczać!

Dla uczczenia tego niezwykłego momentu wyprzedajemy "kolekcję zimową" czyli pingwinki i narciarzy.

Zapraszam!

 

  

  

środa, 17 marca 2010

Nie samą biżuterią żyje człowiek...

... ale także np. torebkami:)

Torebki szyję i wyszukuję "gotowe". Jakie są? Muszą być radosne, pozytywne i oryginalne:)




wtorek, 16 marca 2010

O wyższości sklepu internetowego nad "naziemnym"

 Zalet jest kilka:
- koszty - sklep to koszt jednorazowy, w "naziemnym" co miesiąc musisz płacić czynsze, tu na tym oszczędzasz,
- czas - możesz pracować kiedy chcesz, w nocy lub w dzień, jak chcesz wolne - robisz sobie wolne, w sklepie "naziemnym" ktoś musi "siedzieć", albo Ty czyli jesteś wtedy "uziemiony/a", albo musisz zatrudnić pracownika, a to kolejne koszty,
- siła rażenia - docierasz do większej ilości klientów, możesz wysyłać towar na drugi koniec Polski, czy też świata, w "naziemnym" sklepie sprzedajesz tylko tym, którzy do Ciebie zajrzą...

Zalet jest pewnie więcej, ale to te "najgłówniejsze".

Jednak, żeby nie było za wesoło, w kolejnym odcinku będzie o wadach sklepu internetowego:)

 

poniedziałek, 15 marca 2010

Poplątanki

To jeden z moich pierwszych patentów na kolczyki.
Niby proste, ale czasochłonne. Za to efekt całkiem przyjemny.
Oto poplątanki, przeplatanki czy też azteckie impresje jak kto woli:)




 

niedziela, 14 marca 2010

Sklep internetowy - z czym to się je:)

Jak założyc sklep internetowy? Niby sprawa wydaje się być prosta, ale nie do końca...
Na początku musisz wiedzieć czego chcesz, czego potrzebujesz, co chcesz sprzedawać, jaki "klimat" ma mieć Twój sklep.
Następnie trzeba sklep wykonać. Istnieje dużo darmowych szablonów, jednak by taki szablon dostosować do swoich potrzeb, trzeba dysponować pewną wiedzą . Jeśli wiedzy nie posiadamy lub posiadamy, jednak dość mizerną - lepiej zdać się na specjalistę. Nie warto być zbyt oszczędnym:)
Sklep internetowy, dobrze wykonany, to jednorazowy koszt, na którym później można pracować nawet latami. To w sumie dość śmieszna kwota - w porównaniu do płacenia co miesiąc czynszu w sklepie "naziemnym"
Tak więc lepiej zapłacić raz, nawet więcej, ale mieć solidne podstawy, które będą funkcjonalne i estetyczne:)
Skąd wziąć "fachowca"? Jeśli nie macie nikogo sprawdzonego, warto po prostu poszperać w necie. Gdy zobaczycie stronę, która wygląda dobrze i dobrze działa, trafia w Wasz klimat i oczekiwania - sprawdźcie kto ją zrobił i spróbujcie się z nim skontaktować:)

Tęsknota za wiosną...

Wiosny nie widać, lecz tęsknota w naszych sercach narasta, a w sklepiku pojawiają się wiosenne produkty.
Sklepik kwitnie - stworzyłam kwitnące kolczyki i breloki:)


sobota, 13 marca 2010

Sztuka współczesna

Wczoraj odwiedziłam 2 wernisaże, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że dziś wszystko może być sztuką, jeśli zostanie dobrze uzasadnione. Generalnie ważniejszy staje się marketing niż samo dzieło...

Podobnie rzecz się ma z biżuterią - cokolwiek zdecydujesz się powiesić w uszach - staje się biżuterią.

Oto mój ukłon w kierunku sztuki współczesnej...

 eko-kolczyki

czwartek, 11 marca 2010

Na fiołkowo...

Nie wiem czy fiolet nadal jest aż tak modny. W każdym razie jest to kolor szaleńców i artystów, a więc mi bliski;)

Fioletowej biżuterii więc u mnie nie brakuje. Oto co ciekawsze egzemplarze:



środa, 10 marca 2010

my precious

 Trwa tworzenie i zamieszczanie kolekcji wiosna-lato 2010 - część produktów jest już dostępna w sklepiku.

A oto mój ulubieniec - naszyjnik cudeńko, z którym trudno będzie się rozstać... Subtelne połączenie pereł, muszli, lawy wulkanicznej, opala, kryształu górskiego, jaspisu,  gwiezdnego pyłu...

Póki co skarb jest pilnie strzeżony;)





 

Na legalu...

... czyli słów kilka o prowadzeniu sklepu internetowego.

Pasja to jedno, biznes to drugie. Połączenie przyjemnego z pożytecznym, wcale nie musi być tak lekkie, jak by się można było spodziewać:)

Robisz cudeńka, chcesz je sprzedawać? Jak to zorganizować? Ile to kosztuje?

Żeby prowadzić sklep, czy to internetowy, czy "naziemny", trzeba założyć firmę czyli tzw. działalność gospodarczą. Wtedy można legalnie sprzedawać, reklamować się itd., jednak wiąże się to ze stałymi kosztami, które wcale nie są tak małe...

Samo stworzenie sklepu internetowego jest tu kosztem stosunkowo małym - bo jednorazowym (o tym przy okazji innego wpisu), najcięższe do przełknięcia są tzw. koszty stałe...

Niezależnie od tego czy w danym miesiącu uda Ci się coś sprzedać czy nie, musisz opłacić ZUS - czyli składkę na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne (m.in. emeryturka). Jeśli zakładasz firmę po raz pierwszy przez 2 lata płacisz mniej - ok. 350zł/mies. (kwoty te zmieniają się), gdy okres ulgi minie, miesięczne koszty wzrosną do ponad 800zł/mies.

Teraz podatki - zjedzą Ci ok. 1/3 ceny Twego dzieła. Najpierw odejmujesz 22% VAT-u, następnie podatek dochodowy - w zależności od wyboru formy opodatkowania 18-19%.

Tak więc na początku, trzeba się przygotować na to, że więcej będziecie wydawać niż zarabiać.

Czy to się opłaca?

To już kwestia indywidualnego wyboru. Jeśli nudzi Cię siedzenie 8h/dziennie za biurkiem i chcesz żyć z pasji - musisz przygotować się na to, że na początku będzie ciężko, ale jeśli pomysł wypali czeka Cię radosne, choć czasem skromne życie, zamiast - finansowo dostatniejszego, lecz pełnego nerwów i frustracji:)

Tak więc mamy tu typowo matrixowy dylemat "red or blue pill?"

"Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora...." 
MATRIX

kolczyki redpill

wtorek, 9 marca 2010

Mój zwierzyniec

No troszkę fotek kolczyków - najpierw seria dla odważnych poskromicieli dzikich zwierząt...
Były świnie, koty, pingwiny, moje ulubione to chyba kurki z trochę hiszpańskim zacięciem:)

oto poranne gdakanie i pare innych...

Początki...

O co chodzi? Jak to się zaczęło?
Było to tak. Dawno dawno temu pojawiła się kolczykowa pasja, która przeszła w uzależnienie...
Krewni i znajomi królika postanowili wspierać Lady Rabbit w nałogu podarowując jej przy każdej okazji świecidełka, jednak jej ciągle było mało...
Zaczęła więc sama tworzyć... Najpierw świecidełka mieściły się w szufladzie, później w walizce, w końcu trzeba było stworzyć króliczą norkę na skarby. Tam też znalazły swój dom na: http://rabbit-hole.eu/
I tak to właśnie się zaczęło...